Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/delicti.ta-prawda.mielec.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
jeszcze ze mną rozmawiać...

Coraz bardziej kręciło się jej w głowie od pytań, na któ¬re nie znała odpowiedzi. W końcu spojrzenie Marka, peł¬ne zrozumienia i troski, zaczęło wydawać się jej jedyną pewną rzeczą, której można się uchwycić, jak liny ratun¬kowej.

Zamknął uchylone okno i podkręcił klimatyzację.
go dalej. Bentz słuchał uważnie.
Koperta była zamknięta.
161
gardle, gdy wspominał miniony tydzień: martwe kobiety, wizje Jennifer, pościgi
Ale i tak nie posłużyła się dzieckiem, by go powstrzymać przed wyprawą do cholernego
prowadziła wiele głośnych spraw, póki nie złamała nogi podczas pościgu. Potrącił ją
– To wszystko?
bólem.
mordercze szaleństwo.
– Bzyka? Dorośnij wreszcie. Szkoła średnia to już przeszłość. – Martinez nie owijała w
– Kurde, koleś, powiedziałem, że nie! Do cholery! – Rozłączył się. Bentz włączył
Zazwyczaj o tej porze już spała, ale dzisiaj chciała obejrzeć do końca zapamiętany sprzed lat
- Stary Montgomery był pasjonatem. Kochał stare samochody i jechał właśnie jednym ze

Tym razem Róża przeniosła ich oboje z powrotem na planetę Małego Księcia.

jakby oczekiwał, że ten lada chwila wsadzi go za kratki.
teraz policjantem na służbie, tylko facetem przeżywającym koszmar na jawie.
– Sprawdzę też kamery drogowe i zapisy wideo z kamer przemysłowych w okolicy.

– Wiesz, Liwie, właśnie to mi się w tobie podoba; prawdziwa z ciebie romantyczka.


Dać im wszystkim szansę... Te słowa zdawały się od¬bijać echem przez dłuższą chwilę.
mianowałem cię ambasadorem...

– Widzieliście może Fernanda? Wszyscy umilkli.

Wiedział, że Róża potrzebuje właściwej chwili, by rozwinąć swoją opowieść.
- Rozpaczała nad jego osieroceniem, wydawało się, że pragnie natychmiast do niego wrócić. Żal mi jej było, dałem jej więc czas, żeby mogła pobyć z wnukiem w Sydney
- Bo lubię przepiórki. Nie w sensie kulinarnym. Lubię je żywe. Jak byłam mała, znalazłam jedną, a właściwie jed¬nego, poranionego i bez skrzydła. Zaopiekowałam się nim, nazywałam go Piórek. Teraz mam do nich sentyment.